PigOut – Świnia ryje w sieci [6/1]

Czy jest jeszcze osoba na tym świecie (a przynajmniej w Polsce), która nie zna PigOuta? Czy da się być bardziej sarkastycznym i bezpośrednim niż on? Na te i inne pytani odpowiada książka Świnia ryje w sieci, czyli z pamiętnika hejtera.

20543082_10212785693894629_1987779777_o

Osobiście czytuję bloggerów rozmaitych. PigOut nigdy mnie nie zachwycał i nigdy nie pojmowałam jego nabijania się z czegokolwiek i kogokolwiek. Nie chcę go tutaj do nikogo porównywać, ale Make Life Harder również nie robią dla mnie roboty.

Czy czytałam jego debiut literacki z uśmiechem? Owszem. Niekoniecznie jednak się ze wszystkim, co jest w tej książce napisane, zgadzam. Chociaż to chyba nie o to chodzi, to zaraz wytłumaczę co, jak i dlaczego. Ale może po kolei.

PigOut to znany (podobno) blogger polski, wyśmiewający wszystko i wszystkich. Jak jest na okładce z tyłu napisane: PigOut, który mówi o sobie „głodny, zły i brzydki”, przemierza bezkres sieci, by wyłapać w niej to, co trzeba zauważyć, obśmiać, wytknąć. Serio? No nie.

 

Rozumiem, że społeczeństwo w tej chwili zamiast się czymkolwiek przejmować, ze wszystkiego “kręci bekę”. Tylko nigdy nie rozumiałam po co. Świnia ryje w sieci to pozycja, którą czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Można się przy niej uśmiechnąć, można wybuchnąć śmiechem i… można się też wkurwić. I to porządnie. PigOut ma rękę do przyjemnych, krótkich tekstów. Ma rękę do tego, żeby zabawić publiczność i potrafi to zrobić w bardzo… mainstreamowy sposób. Sorry, ale nie jestem fanką „opadających cycków” i naśmiewania się na każdym kroku z każdej możliwej osoby/rzeczy/wydarzenia/bógwiejeszczeczego. Dlaczego więc dorosły facet, który powinien mieć dzieci i być dla nich przykładem, nie potrafi niczego napisać jak facet? Cóż, nie mnie oceniać osobę, ale w książce ani razu nie jest pokazana ta „dorosła strona” (o ile w ogóle istnieje…) kolegi po fachu.

Tematyka książki jest naprawdę różnorodna. Możemy poczytać o przygodach z WC (sic!), trochę o związkach, o sylwestrze z Jedynką czy innym Polsatem. Przyczepiłam się za to 5 fragmentów, które albo naprawdę mnie rozbawiły, albo mam ochotę za nie wydrapać oczy autorowi. Oto i one:

  1. (…) jeśli odkazisz muszę płynem W5, będzie taki blask, że Domestos może się schować.
  2. Ja ledwo przekroczyłem 30 i już nie mam cierpliwości do gimbusów, a ostatnia rzecz, o jakiej marzę, to zagłębianie się w ich rozterki. Gdyby dziewczę chociaż cyckami rekompensowało brak osobowości, ale niestety, jedyne, co ma do zaoferowania, to foch i histeria.
  3. Cały rozdział „Jak rozmienić legendę na drobne?”
  4. Metalowiec zrobi ci dwugodzinny wykład o różnicy między grungem a glam rockiem (…)
  5. (…) nie mam tu na myśli atmosfery wpierdolu, jaka panuje w barach dla harleyowców.

Ot, nie będę mówić dokładniej, co mnie wkurzyło z tych 5 fragmentów, a co nie. Sami się domyślicie, kochani czytelnicy, jeśli trochę mnie już znacie.

I ot, wniosek po przeczytaniu tego (pewnie już niedługo, bo prestiż robi swoje) bestselleru: polecam każdemu, kto chce się odmóżdżyć. Drugi wniosek: nie polecam ludziom z mózgiem. Jeśli szukacie lektury, która zabije nudę – proszę bardzo, ale ja takiej literaturze mówię stanowcze nie.

Reklamy

2 thoughts on “PigOut – Świnia ryje w sieci [6/1]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s